
Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na świetne sowy z rolek po papierze toaletowym (pełniły funkcję ozdób choinkowych, o ile dobrze pamiętam). Pomysł prosty i dający duże pole manewru, a przede wszystkim naprawdę inspirujący.
Rolek akurat nie miałam, zrobiłam więc rolki z papieru do scrapbookingu. Reszta sowy to w zasadzie wariacja na temat kółek wycinanych dziurkaczami- kółkowe oczy, skrzydła z połówek koła, kółkowe brzuszki. Dziób i nogi na bazie serduszka. Oczywiście im prościej, tym lepiej, zwłaszcza, że cięła i kleiła przede wszystkim Danusia (stąd urocze zezy:) )


Janek również "pomagał" (ewidentnie woli, gdy sowy są płaskie:/)

Sów mamy całe stado- bo to nasza rodzina (jedynie Danka rozróżnia, która jest kim...).

Dwie duże to Babcie. Na pytanie dlaczego babcie są największe Danusia odpowiedziała : "Bo są z puszek po herbacie". No, a już się miałam doszukiwać drugiego dna ;)

Sowy mają wiele zastosowań, a Dania wciąż wymyśla kolejne.


Jutro mamy w planach zrobić dziadka, wujka i następną ciocię. Robi się naprawdę tłoczno:)
Do naszej sowiej hodowli użyłysmy papierów z Makowego Pola (kolekcje "On the wall" i "FALL in love" jak się okazało świetnie do siebie pasują).
Pozdrawiam serdecznie wszystkich tu zaglądających!
PS Dziś na czyjejś pinterestowej tablicy zobaczyłam dość podobne sówki, zwłaszcza w wyrazie twarzy. Podobieństwo jest przypadkowe, inspirowałam się raczej tymi rolkowymi i chętnie je podlinkuję, tylko nie mogę teraz znaleźć. Czy ktoś wie, o czym mówię i może mnie poratować linkiem?