piątek, 5 lutego 2016

Tylko dla kobiet- o warsztatach, które zawsze dają radę.

Rozpraszałam już mgłę w ten sposób. Zadziałało. Wielokrotnie w domowej pracowni wystawiałam słoiczki z farbą naprzeciw małym i dużym smutkom, różnym bólom, chandrom i strachom. Pomagało. Gdy wieje, pada, dzieci mają katar, a kolory świata gasną, pozwalam barwom płynąć po papierze (i nie tylko) z nadzieją, że uda się pokolorować ten czas. I jak dotąd zawsze się udawało. Dlatego wiem, że warsztaty z akwarelowego swobodnego malowania to zawsze dobry pomysł. 


Uwielbiam te nasze kobiece spotkania, bo nawet jeśli każda z nas przychodzi na nie w nastroju minorowym i nie spodziewa się fajerwerków, to... fajerwerki są! :) Prace, które powstają, czasem jakby mimo nas, zachwycają. 


Cieszą mnie szczególnie te "pierwsze w życiu" prace, czasem poprzedzone niepewnością, brakiem przekonania o wystarczających zdolnościach, ale i ciekawością, chęcią spróbowania czegoś nowego. 


Na warsztatach "Wspomnienia 3 D", które odbyły się w Przystanku Twórczej Edukacji w Wyszkowie w ostatni dzień stycznia wyjątkowo towarzyszyły nam dwie bardzo młode kobiety: moja Danusia i córka koleżanki, również uczestniczki warsztatu. Miałyśmy z Danusią jedną ramę, więc musiałyśmy pracować wspólnie. Okazało się to wcale niełatwe. Nie byłyśmy zgodne co do kilku elementów pracy- a że obie nie ustępujemy zbyt chętnie, były między nami momenty sporne ;)


Udało mi się namówić Danusię na wymianę skrzydlatego serca pomalowanego na niepasujący odcień różu na inny sercowy element, ale reszta to jej pomysły i decyzje. 


Była bardzo dumna ze swojego dzieła. A ja z niej :)


Spontaniczny udział dziewczynek w spotkaniu wpisał się w moje prace nad pewnym projektem warsztatowym skierowanym właśnie dla mam i córek- mam nadzieję, że wkrótce będę mogła napisać więcej na ten temat. Powiem teraz tylko, że to temat, który bardzo mocno mnie zajmuje i któremu poświęcam dużo czasu, myśli i energii.


Gdy wybierałyśmy się na warsztat, Janek również chciał iść z nami. Powiedziałam, ze to warsztat tylko dla kobiet, na co odparł: "Żałuję, że nie jestem kobietą" ;).  Obiecałam mu specjalne warsztaty dla mam z synami, a tymczasem cieszę się jego towarzystwem w swojej pracowni w domu. I na specjalnych wyprawach na łąki i pola-to z Jasiem zrywałam badyle do aranżacji w ramkach  :) 


Pozdrawiam serdecznie i do napisania niedługo :)
Agnieszka

wtorek, 2 lutego 2016

Magnolie i rzadkie ptaki na wszystkie piękne okazje :)

Na przełomie zimy i wiosny w minionym roku na Makowym Polu wykluł(a) się "Rara avis"- kolekcja papierów do scrapbookingu pełna wiosny, kwiatów i trzepotu ptasich skrzydeł :) Takie rajskie obrazy tworzy dla mnie i dla Was już od prawie pięciu lat Karolina Dębicka, do której świata możecie zaglądać przez okienko jej bloga

Pisklę "Rara avis" wyleciało z gniazda, fruwało ze mną na różnych warsztatach, przysiadało czasem na powstających na zamówienia pracach, ale przez cały rok, z jednym wyjątkiem, nie pojawiało się tu na blogu. Pomyślałam, że ten lutowy czas to dobry moment, żeby to zmienić. 


Z ogromną przyjemnością umieszczałam magnolie i zawilce w towarzystwie kwiatów wiśni i  niezapominajek w kartkach z okazji ślubu i urodzin, w rocznicowych albumach, w ramach wręczanych jako prezenty na koniec roku szkolnego i jako podziękowania. 


"Rara avis" doskonale komponuje się z pozostałymi makowymi kolekcjami. Ja lubię ją szczególnie w zestawieniu z pastelowymi tłami z kolekcji "Silva rerum" i "Palimpsest". 


Jeśli prowadzisz sklep z artykułami papierniczymi i plastycznymi, internetowy lub stacjonarny i chcesz mieć papiery marki Makowe Pole  w swojej ofercie zapraszam Cię serdecznie do kontaktu. Tutaj znajdziesz podstawowe informacje i zobaczysz jakie papiery mam w sprzedaży hurtowej. 


Niektóre papiery na sztuki można tymczasem nabyć w sklepach Na Strychu i Scrapki

W zeszłym roku dostałam na urodziny magnoliowe drzewko do ogrodu. Czekam na wiosnę z nieśmiałą nadzieją na własne magnoliowe pąki :)

Pozdrawiam ciepło!

środa, 27 stycznia 2016

"Królowa Śniegu"-kreską czy plamą?

Śnieg nam stopniał, gdy chorowaliśmy i po kojącej bieli  nie został nawet ślad. Ma to pewną dobrą stronę: może uda się bez szwanku przesadzić naszą choinkę z donicy do ogrodu (a najpierw w końcu ją rozebrać ;)). O złych stronach nie mówię, bo one się i tak nazbyt same rzucają w oczy.  Ale gdy tak wczoraj patrzyliśmy z dziećmi na topniejący śnieg przypomniałam sobie, że przegapiliśmy najlepszą porę na lekturę Andersena i "Królowej Śniegu". 


Mamy na szczęście w naszej biblioteczce wydanie Wydawnictwa Media Rodzina z płytą CD i nadrobiliśmy zaległość z pomocą pana Jerzego Stuhra, który nam pięknie "Królową Śniegu" w przekładzie z duńskiego Bogusławy Sochańskiej przeczytał. 


Książka ta jest przy okazji prawdziwą ilustracyjną perełką naszej domowej kolekcji- piękne, malowane ilustracje stworzyła do niej Elżbieta Wasiuczyńska. 


Bardzo lubię je za miękkość, kojącą atmosferę, metafory. 


I za ślad pędzla, plamę, która raczej sugeruje niż opowiada.


Mam też na półce wydanie "Królowej Śniegu" z ilustracjami ukraińskiego artysty Vladyslava Yerki



Wydawnictwo M zrobiło wierny przedruk z oryginalnej wersji książki wydawnictwa A-BA-BA-HA-LA-MA-HA. To ukraińskiemu wydawnictwu zawdzięczamy rekomendację z okładki od samego Coelho ;) To niewątpliwie ciekawa książka, ale myślę, że pan Coelho jeszcze niewiele widział :) 


W wersji baśni zilustrowanej przez Yerkę moją uwagę przykuwa szczegół, a dokładnie cała masa stłoczonych obok siebie szczegółów. 


Jak u Wasiuczyńskiej świat baśni tworzy plama, tak u Yerki króluje kreska. Kreska, miliony maleńkich kreseczek składają się na realistyczne postacie w otoczeniu niezliczonej ilości przedmiotów, spośród których każdy narysowany jest tak, jakby to on odgrywał tu najważniejszą rolę. Tutaj nawet tło nie chce zostać na drugim planie. 


To książka, która zajmie na długo każdego wielbiciela "wyszukiwanek", pełno tu nawiązań do różnego rodzaju tekstów i wzorów kultury (najbardziej znane dzieła światowej architektury, malarstwo Pietera Bruegla, sztuka gotycka to pewnie niewielka cząstka tego, co można tu znaleźć). Naprawdę można zgubić się w tej książce na długie godziny. 


Oglądanie tych dwóch książek jedna po drugiej nasunęło nam pomysł na porównanie efektów jakie daje użycie plamy i kreski. Doskonale tu widać jak inny nastrój mogą one budować. 

Myśleliśmy z Jasiem i Danusią, że ilustracje Yerki to przede wszystkim rysunek (kredką, ołówkami), ale okazało się, że on jednak maluje bardzo cieniutkim pędzlem (więc jego kreski to poniekąd również plamy). Znalazłam gdzieś informacje, że Yerko nie używa do pracy komputera, a misterna precyzja jego ilustracji to zasługa szkła powiększającego. Jeśli jesteście zainteresowani twórczością artysty to można go podglądać na jego stronie na FB. A tutaj artykuł z dużą ilością ciekawych zdjęć, między innymi artysty przy pracy z lupą :)  

Znacie te wydania "Królowej Śniegu"? Co przemawia do Was bardziej: kreska czy plama? A może macie jakieś swoje ukochane wydanie baśni? Podzielicie się? :)

Pozdrawiam ciepło, choć zimowo :)

piątek, 22 stycznia 2016

Warsztaty dla Babci i Dziadka :)

Dziś ciąg dalszy kolorowych szaleństw, których początek pokazywałam  w tym poście
Na poniedziałkowych "Artystycznych Inspiracjach" wzięliśmy na warsztat efekty naszej sesji zdjęciowej sprzed tygodnia wydrukowane w formie kwadracików przez Projektogram i robiliśmy scrapy na Dzień Babci i Dziadka. Myślę, że zostały już wręczone i mogę je Wam pokazać bez obaw, że popsuję komuś niespodziankę :).


Dzieci, podobnie jak ja wcześniej, były zachwycone zdjęciami- nie wiem czego to zasługa: technologii druku, właściwości papieru czy czarnej ramki?, ale kolory na zdjęciach są dokładnie tak żywe i intensywne, jak na moim monitorze.


Używaliśmy gesso-podkładu malarskiego, kredek pastelowych, papierowych taśm dekoracyjnych i stempli.

Powstały prace zaskakujące kompozycją,  modyfikujące technikę, którą dzieciom pokazałam na wiele sposobów- naprawdę mogę się dużo nauczyć od moich Artystów :)


W temacie Dnia Babci i Dziadka scrapowaliśmy też wcześniej, w sobotę, na Rodzinnych Warsztatach Twórczych. Tutaj dzieci pracowały ze wsparciem swoich Rodziców, głównie Mam :)

 Darliśmy papier...


 Cieliśmy go...


Dodawaliśmy mu koloru kredkami.


Szkolne szlaczki na kolorowym scrapie wyglądają rewelacyjnie! :)


Podgląd na prawie gotowe prace:


Myślę, że obdarowani Babcie i Dziadkowie potwierdzą, że taki, własnoręcznie wykonany przez Wnuki prezent to prawdziwy skarb :) Dziękuję wszystkim obecnym na warsztatach na Przystanku Twórczej Edukacji za radość wspólnego tworzenia i wniesione w białą rzeczywistość kolory. :)

Pozdrawiam serdecznie!

Agnieszka